Wakacyjne korki to festiwal straconego czasu. I mówię to z pełną odpowiedzialnością.
Nadchodzi czerwiec. I zaczyna się ten coroczny teatr pod tytułem "coś trzeba zrobić z dzieckiem w wakacje, żeby nie zapomniało, jak się nazywa". Nerwowe przeszukiwanie ogłoszeń, ustalanie grafików, logistyka dojazdów na drugi koniec miasta na jedną, jedyną godzinę zegarową.
Bądźmy szczerzy. Większość tej energii idzie nie na faktyczną naukę, a na organizację spotkania. Płacisz za godzinę, z której realnej pracy jest może 40 minut. Reszta to small talk i rytualne pytania "co tam w szkole". A po tygodniu połowa tej wiedzy i tak wyparowuje, bo nie została w żaden sposób utrwalona.
Problemem nie jest korepetytor, absolutnie nie. Problemem jest sam format. Sztywny, jednorazowy, kompletnie nieprzystający do tego, jak działa nasz mózg. Nikt nie uczy się w zrywach, raz na tydzień. Uczymy się przez regularny, krótki kontakt z materiałem, przez powtórki w różnych kontekstach, przez aktywne przetwarzanie informacji.
Tradycyjne korepetycje to jak próba nawodnienia pustyni przez wylanie na nią jednego wiadra wody w tygodniu. Szkoda na to czasu i pieniędzy, naprawdę.
Dlatego w EduHero podszedłem do tego inaczej. Zadałem sobie proste pytanie: co jeśli zamiast "spotkania" dać dziecku narzędzie, które działa na żądanie? Co jeśli ten sam, nudny materiał z podręcznika można przepracować na pięć różnych sposobów w pięć minut, czekając na autobus albo na pizzę?
I to zrobiliśmy. Zbudowaliśmy generator gier edukacyjnych. Nauczyciel, rodzic, a nawet samo dziecko może wkleić dowolny tekst – notatkę z zeszytu, fragment artykułu – a nasza AI w kilka sekund tworzy z tego zestaw dedykowanych gier. Raz jest to szukanie błędów w tekście jak rasowy detektyw. Innym razem wskazywanie fałszywego zdania albo zręcznościowe zbijanie poprawnych odpowiedzi. To nie jest lanie wody. To jest czysta esencja wiedzy, podana w formie, która angażuje i zmusza do myślenia.
Nie sprzedaję tu cudownego rozwiązania wszystkich problemów edukacji. Mówię tylko, że można inaczej. Bez korków, bez sztywnych grafików, bez marnowania najcenniejszej waluty, jaką mamy – czasu. Zostawiam Wam tu link. Wejdźcie, przeklikajcie i sami oceńcie, czy to Wam ułatwia życie. To narzędzie jest dostępne, można sprawdzić jego sens na własną rękę.