Certyfikat z praktyki, nie z teorii
Znowu to samo. Sobota, 9:00 rano, a ty siedzisz przed ekranem, bo dyrekcja wymaga „podniesienia kompetencji cyfrowych”. Słuchasz przez trzy godziny o rzeczach, które albo już wiesz, albo nigdy ci się nie przydadzą. Cel? Jeden. Dostać PDF-a do teczki.
I bądźmy szczerzy, ten papier niczego nie dowodzi. Nie świadczy o tym, że potrafisz w pięć minut zrobić interaktywną lekcję z filmu na YouTube, ani że umiesz wygenerować zestaw fiszek z jednego akapitu tekstu. Dowodzi tylko, że miałeś cierpliwość. I wolny weekend, który właśnie przepadł.
Nadchodzi nowa podstawa programowa, wszyscy mówią o AI, a presja rośnie. Można oczywiście zapisać się na kolejne webinary i zapełnić segregator. Tylko po co? To jest lanie wody i udawanie, że coś się robi.
Dlatego kiedy budowałem EduHero, podszedłem do tego inaczej. Wkurzało mnie to udawanie. Stworzyłem coś, co nazwałem „Ścieżką EduHero”. To nie jest kurs. To jest lista konkretnych, narzędziowych zadań do wykonania w panelu.
Chcesz certyfikat? Proszę bardzo. Ale nie dostaniesz go za oglądanie. Dostaniesz go, gdy system zobaczy, że faktycznie stworzyłeś lekcję w trybie wideo, faktycznie wygenerowałeś zestaw fiszek i faktycznie przypisałeś go grupie. Każde wykonane zadanie zapala zieloną lampkę.
To certyfikat z praktyki, nie z teorii. Taki, który ma jakiekolwiek znaczenie. Bo po jego zdobyciu masz w ręku realną umiejętność, a nie tylko kolejny papier do teczki.
Nie mam zamiaru nikogo przekonywać. Szkoda na to czasu. Po prostu zobaczcie, jak to działa w praktyce. Zostawiam Wam tu link do panelu, przeklikajcie sobie tę ścieżkę i sami oceńcie, czy to ma dla Was sens.