Dlaczego papierowe zaświadczenia to teatr?
Znowu to samo. Lipiec, teoretycznie czas na reset, a skrzynka mailowa pęka od zaproszeń na "innowacyjne szkolenia TIK". Kolejne webinary, po których dostaniesz piękny, kolorowy PDF do wydrukowania. Papier do teczki.
Bądźmy szczerzy, to jest teatr. Spektakl, w którym udajemy, że kilkugodzinne, bierne słuchanie o technologii realnie przekłada się na pracę w klasie. A później przychodzi wrzesień i zderzenie z rzeczywistością. Trzeba przygotować lekcję na jutro. Konkretną. Dla klasy 7b, która ma alergię na podręcznik.
I co ci wtedy da ten certyfikat? Nic. Absolutnie nic. Leży w segregatorze i zbiera kurz.
Szkoda na to czasu. Naprawdę. Cały weekend stracony na przeklikiwanie slajdów, żeby udowodnić komuś, że potrafisz włączyć komputer. To jest biurokratyczny absurd, a nie rozwój zawodowy. To jest lanie wody, które zabiera nam najcenniejszy zasób – energię i czas, który można by poświęcić na przygotowanie czegoś, co faktycznie zadziała.
Postanowiłem to rozwiązać inaczej. Narzędziowo. Bez zbędnej filozofii.
Chcesz zrobić lekcję z filmu na YouTube, który jest po angielsku? Proszę bardzo. W EduHero wklejasz link, zaznaczasz interesujący cię fragment, a system sam wyciąga transkrypcję. Jedno kliknięcie i masz ją po polsku. Kolejne kliknięcie i na jej podstawie generują się interaktywne ćwiczenia – dopasowywanie par, uzupełnianie luk, prawda/fałsz.
Cały proces zajmuje może pięć minut.
A co, jeśli nie masz pomysłu? Masz tylko temat. Powiedzmy, "Fotosynteza". Wpisujesz to hasło w kreatorze, ustawiasz poziom dla siódmej klasy i idziesz zrobić sobie kawę. AI sama znajduje merytoryczne źródła, buduje z tego zgrabny tekst i tworzy do niego zestaw zadań. Od zera. Bez twojego udziału.
To nie jest żadna rewolucja. To jest zwykły pragmatyzm. Zamiast certyfikatu masz gotową lekcję. Zamiast zmarnowanego weekendu masz wolną głowę i materiał, którego uczniowie nie wyrzucą do kosza po trzech minutach. To po prostu działa.
Dlatego przestałem chodzić na szkolenia po papier. Wolę ten czas spędzić na budowaniu czegoś użytecznego. Czegoś, co realnie ułatwia życie, a nie tylko dobrze wygląda w ministerialnych raportach.
Zostawiam Wam to do oceny. Nie musicie wierzyć mi na słowo. Wejdźcie sobie, przeklikajcie kreator i sami zobaczcie, czy to oszczędza Wasz czas. Tyle.