Powiadomienia

Skończmy z teatrem 'kompetencji cyfrowych'. AI ma robić robotę, a nie generować papier.

Dariusz Sochacki
Dariusz Sochacki Twórca EduHero
AI jako wsparcie, nie zagrożenie: Praktyczne scenariusze wykorzystania sztucznej inteligencji w pracy nauczyciela w końcówce roku szkolnego.

Koniec roku, czyli festiwal papierologii.

Siedzę z kawą i patrzę w kalendarz. Czerwiec. A w nim, obok wywiadówek i terminów wystawiania ocen, zaproszenie na kolejne obowiązkowe szkolenie online. Temat: "Nowoczesne Technologie w Dydaktyce". Trzy godziny. W sobotę. Nagroda? PDF do wydrukowania i wpięcia do teczki.

Bądźmy szczerzy. Większość z nas przeklika takie spotkanie na drugim monitorze, sprawdzając w tym czasie klasówki. Bo taka jest prawda o końcówce roku szkolnego – to nie jest czas na lanie wody i teoretyczne dysputy, tylko na brutalną, logistyczną walkę z czasem.

Ten cały system certyfikacji i szkoleń dla samego faktu ich odbycia to absurd. Oczekuje się od nas, że będziemy sprawnie posługiwać się technologią, a jednocześnie proces „uczenia nas” tej technologii jest zaprzeczeniem efektywności. To teatr. Przedstawienie dla organu prowadzącego, w którym nauczyciel jest zmęczonym aktorem, a jego czas i energia są walutą, którą płaci za święty spokój.

Szkoda na to czasu.

Technologia nie jest po to, żeby o niej godzinami opowiadać na Zoomie. Ma być jak młotek. Bierzesz, wbijasz gwóźdź i zapominasz. Ma rozwiązać konkretny problem. Tu i teraz.

Mój problem w czerwcu? Brak doby na przygotowanie sensownych powtórek dla uczniów, którzy są już myślami na wakacjach. Jeden temat trzeba odświeżyć z olimpijczykiem, a drugi wytłumaczyć od zera komuś, kto walczy o dopuszczający. Jak to ogarnąć, nie śpiąc po trzy godziny na dobę?

Zamiast iść na szkolenie, wolę otworzyć jedno okno. W EduHero jest coś, co nazywamy trybem tematycznym. Wpisuję w nim dwa słowa, na przykład "Fotosynteza, poziom podstawowy". Klikam Enter. I tyle. Resztą zajmuje się automat. Znajduje wiarygodne źródła, układa z nich zwięzłą lekcję, tworzy pięć różnych typów ćwiczeń i dobiera do tego grafiki.

Całość zajmuje jakieś dwie minuty. Dwie. Nie trzy godziny.

Nie muszę przeszukiwać internetu, formatować tekstu w Wordzie, szukać darmowych zdjęć, a potem ręcznie kleić quizu w innej aplikacji. Mam gotowy, interaktywny materiał, który mogę wysłać uczniom jednym linkiem. I mam pewność, że każdy z nich przejdzie przez ten sam, metodycznie poukładany proces – od prostych pytań Prawda/Fałsz po zadania otwarte sprawdzane przez AI.

To jest właśnie ten moment, w którym technologia przestaje być tematem na zaświadczenie, a staje się realnym wsparciem. Narzędziem, które oddaje mi najcenniejszą rzecz, jaką mam pod koniec czerwca – czas.

Więc tak, zamykam zaproszenie na webinar. Dolewam sobie kawy i w piętnaście minut przygotowuję materiały na cały tydzień powtórkowy dla trzech różnych klas. Bez certyfikatu. Za to ze spokojną głową.

Dobra, koniec tego mojego gadania. Zostawiam Wam tu link. Wejdźcie, przeklikajcie i sami oceńcie, czy to Wam ułatwia życie.

Udostępnij artykuł:

Sprawdź to w praktyce

Spróbuj uczyć inaczej - myślę, że Ci się spodoba.
Załóż bezpłatne (!) konto i sprawdź, jak działa mój wynalazek ;).

Rozpocznij testy za darmo