Sierpień. Czas wielkich planów, rad pedagogicznych i nowej mody: „Szkolna Polityka Wykorzystania Sztucznej Inteligencji”. Już to widzę. Kilkadziesiąt stron dokumentu, który powstanie po burzliwych obradach, a potem trafi do segregatora, żeby dyrektor miał podkładkę na wypadek kontroli.
Szkoda na to czasu.
Bądźmy szczerzy, technologii nie wdraża się przez pisanie o niej regulaminów. To jest myślenie rodem z urzędu, a nie z pracowni czy klasy. Nauczyciel nie potrzebuje elaboratu o etyce algorytmów i prawnych aspektach promptowania. Potrzebuje bezpiecznego środowiska, w którym może sprawdzić, czy to całe AI faktycznie ułatwi mu robotę, czy to tylko kolejna fanaberia, która zniknie za rok.
Przerabialiśmy to już z tablicami interaktywnymi, dziennikami elektronicznymi i „innowacyjnymi” platformami, które umarły po trzech miesiącach. Zawsze ten sam schemat. Najpierw wielkie, odgórne wdrożenie, a potem ciche rozczarowanie, bo nikt nie pokazał, jak tego używać w praktyce, na biologii w klasie 7b, a nie na pokazowej lekcji dla kuratora.
Dlatego w EduHero podeszliśmy do tego od drugiej strony. Zamiast organizować weekendowe webinary, po których zostaje tylko papier do teczki, wbudowaliśmy w panel nauczyciela coś, co nazywamy „Ścieżką EduHero”. To nie jest kurs. To jest konkretna lista zadań do wykonania w narzędziu.
Zamiast słuchać, jak coś działa – po prostu to robisz.
Chcesz certyfikat? Proszę bardzo. Ale nie za obejrzenie filmiku. System każe ci wygenerować lekcję z linku do YouTube. Potem stworzyć zestaw fiszek z notatki. I tak krok po kroku, zadanie po zadaniu. Widzisz na żywo paski postępu, a na końcu dostajesz spersonalizowany PDF. Ale ten papier jest tylko efektem ubocznym. Prawdziwą wartością jest to, że po drodze organicznie uczysz się narzędzia i sam wyrabiasz sobie opinię.
Najlepsza polityka AI w szkole to taka, w której kadra czuje się pewnie. Kiedy ludzie rozumieją, co klikają i dlaczego. Cała reszta to lanie wody i biurokratyczny teatr.
Zostawiam Wam tu link. Wejdźcie, przeklikajcie sobie tę ścieżkę i sami oceńcie, czy to ma dla Was więcej sensu niż pisanie kolejnego regulaminu.