Sierpniowa gorączka.
Nadchodzą ostatnie tygodnie sierpnia i zaczyna się panika. Delikatna, ale wyczuwalna. E-maile pękają od ofert 'wakacyjnych kursów ostatniej szansy', które obiecują nadrobienie całego roku w dwa tygodnie. Rodzice nerwowo szukają korepetytorów, a uczniowie czują, że impreza się skończyła. Klasyka.
I wszędzie to samo. Generyczne PDF-y, listy zadań skopiowane z zeszłego roku, uniwersalne 'pakiety maturalne'. Takie podejście to tylko teatr. Iluzja pracy. Wszyscy udają, że coś się dzieje, a w rzeczywistości palimy najcenniejszy zasób – czas.
Bądźmy szczerzy. Jeden uczeń nie pamięta, jak się rozwiązuje równania z dwiema niewiadomymi, a drugi ma problem z pisaniem rozprawki, ale z algebrą radzi sobie świetnie. Dawanie im obu tego samego arkusza 'przygotowawczego' to absurd. To jak leczenie bólu głowy i złamanej nogi tą samą tabletką. Nie działa. Szkoda na to pieniędzy i nerwów.
Budując EduHero, chciałem zabić właśnie ten rodzaj bezmyślności. Tę edukacyjną produkcję taśmową, gdzie każdy dostaje to samo, bo tak jest łatwiej. Łatwiej dla organizatora, nie dla ucznia.
Wyobraźmy sobie sytuację. Zamiast przekopywać się przez dziesiątki stron w poszukiwaniu idealnych zadań na powtórkę z fotosyntezy, wpisuję w panelu dwa słowa: 'Fotosynteza, poziom maturalny'. Dodaję suwakiem: 5 pytań prawda/fałsz, 3 wielokrotnego wyboru, 2 na dopasowanie. Klikam. Trzy minuty później mam gotową, interaktywną lekcję. Precyzyjnie trafioną w lukę, którą zdiagnozowałem u konkretnego ucznia.
To jest cała filozofia. Chirurgiczne cięcie, a nie walenie młotem na oślep.
Nie chodzi o to, żeby zajechać dzieciaka w sierpniu. Chodzi o to, żeby dać mu kilka precyzyjnych, sensownych sesji, które realnie odświeżą kluczowe tematy i dadzą mu pewność siebie na starcie we wrześniu. Reszta to lanie wody i papierologia, żeby rodzic miał co włożyć do teczki z napisem 'rozwój'.
Koniec końców, albo robimy coś, co ma sens i przynosi mierzalny efekt, albo produkujemy tony cyfrowej makulatury. Wybór jest prosty.
Sami wiecie najlepiej, czego potrzebują wasi uczniowie. Ja daję tylko narzędzie. Wejdźcie, przeklikajcie i sami oceńcie, czy to oszczędzi wam nerwów we wrześniu.