Koniec wakacji i festiwal dobrej miny do złej gry.
Znowu to samo. Sierpień. Rady pedagogiczne, plany wynikowe, rozkłady materiału. I oczywiście wisienka na torcie – obowiązkowe szkolenia z TIK, żeby w razie kontroli był papier do teczki.
Spędzasz weekend na webinarze, gdzie przez trzy godziny ktoś opowiada o „potencjale multimediów w edukacji”. Dostajesz na maila PDF z certyfikatem. Super. Wszyscy są zadowoleni. Dyrekcja, kuratorium. A ty? Ty w niedzielę wieczorem siadasz do pustego Worda i nadal nie masz gotowej ani jednej lekcji na wrzesień.
Bądźmy szczerzy. To jest lanie wody. Teoria, która nie ma nic wspólnego z twoją codziennością. Z tym, że masz pięć różnych klas, a doba ma tylko 24 godziny.
Szkoda na to czasu. Doszedłem do tego wniosku lata temu. Zamiast kolekcjonować kolejne zaświadczenia, postanowiłem zbudować coś, co faktycznie skraca czas pracy. Coś, co działa.
Więc zamiast słuchać przez dwie godziny o tym, jak „angażować uczniów wideo”, w EduHero po prostu wklejasz link z YouTube. Pięć minut i masz gotową, interaktywną lekcję z pytaniami i ćwiczeniami. Nie webinar. Prawdziwą lekcję, którą możesz wysłać uczniom jednym kliknięciem.
Nie masz pomysłu na materiał? Albo po prostu masz dość? Świetnie. Wpisujesz tylko temat, na przykład „Fotosynteza dla klasy 6”, i idziesz zrobić sobie kawę. System sam znajdzie wiarygodne źródła, napisze tekst, wygeneruje zadania i dobierze do tego ilustracje. Zero-shot.
Nie mówię, że to rozwiąże wszystkie problemy systemu. Ale na pewno da ci kilka wieczorów z powrotem. Tych, które do tej pory spędzałeś na szukaniu materiałów i formatowaniu tabelek. To narzędzie, nie ideologia.
Zostawiam Wam tu link. Wejdźcie, przeklikajcie i sami oceńcie, czy to Wam ułatwia życie. Zero zobowiązań, po prostu sprawdźcie.