Powiadomienia

Sezon na tanie korki uważam za otwarty. I kompletnie w tym nie uczestniczę.

Dariusz Sochacki
Dariusz Sochacki Twórca EduHero
Rynek Korepetycji Języków Obcych Online: Strategie Budowania Przewagi w Szczycie Sezonu Przedegzaminacyjnego

Sezon na tanie korki uważam za otwarty. I kompletnie w tym nie uczestniczę.

Znowu to samo. Kalendarz pokazuje kwiecień, a w internecie zaczyna się festiwal pt. „korepetycje z angielskiego, tanio, last minute”. Wszyscy nagle obniżają stawki, prześcigają się w promocjach i obiecują złote góry przed maturą czy egzaminem ósmoklasisty. Przewidywalne do bólu.

I wiesz co? To pułapka. To wyścig, którego metą jest praca za półdarmo i wieczne udowadnianie, że nie jesteś wielbłądem.

Bądźmy szczerzy, konkurowanie ceną to najgorsza możliwa strategia, gdy sprzedajesz swoją wiedzę i czas. Zawsze znajdzie się ktoś tańszy. Zawsze pojawi się student, który zrobi to za połowę twojej stawki. Walka na tym polu jest z góry przegrana i, co ważniejsze, zupełnie niepotrzebna.

Problem leży gdzie indziej. Większość ofert wygląda identycznie. Ten sam bank kserówek, te same listy słówek wklejone w Worda, te same obietnice. Rodzic i uczeń, patrząc na dziesięć takich samych propozycji, wybiorą najtańszą. Logiczne. Nie dajesz im żadnego innego kryterium wyboru.

Trzeba więc dać im powód, by zapłacili więcej. Konkret. Coś, czego nie ma nikt inny. Zamiast pokazywać, że jesteś tańszy, pokaż, że jesteś inny.

Wyobraź sobie taką sytuację. Uczysz fana koszykówki. Zamiast dawać mu nudny tekst o sporcie z podręcznika, wchodzisz na YouTube, znajdujesz najnowszy wywiad z jego ulubionym zawodnikiem. W EduHero wklejasz link, zaznaczasz dwuminutowy fragment, w którym sportowiec mówi o swojej motywacji. System sam wyciąga z tego transkrypcję i w trzy minuty generuje ci interaktywną lekcję – z dopasowywaniem słówek, uzupełnianiem luk i pytaniami otwartymi. Całość w stylu graficznym, jaki lubi twój uczeń.

To już nie są „korki z angielskiego”. To jest doświadczenie. To jest praca na materiale, który ucznia autentycznie interesuje. To jest wartość, za którą rodzic chętnie zapłaci, bo widzi, że to nie jest kolejne lanie wody, tylko precyzyjnie skrojone narzędzie. Zamiast wysyłać PDF, dajesz link do czegoś, co działa na telefonie, angażuje i naprawdę uczy. Różnica jest fundamentalna.

Szkoda czasu na walkę cenową. Lepiej ten czas poświęcić na zbudowanie materiałów, które sprawią, że jakakolwiek dyskusja o cenie stanie się po prostu niepoważna. Bo nikt inny na rynku nie oferuje takiego podejścia.

Zostawiam Wam tu furtkę, żeby samemu to sprawdzić. Wejdźcie, przeklikajcie i sami oceńcie, czy to jest warte waszego czasu.

Udostępnij artykuł:

Sprawdź to w praktyce

Spróbuj uczyć inaczej - myślę, że Ci się spodoba.
Załóż bezpłatne (!) konto i sprawdź, jak działa mój wynalazek ;).

Rozpocznij testy za darmo