Marzec. Zamiast zajeżdżać uczniów, daję im gry. I to działa.
Bądźmy szczerzy. Marzec to najgorszy miesiąc w roku szkolnym. Wszyscy są zmęczeni. Uczniowie, my, nawet woźna wygląda na zmęczoną. A my w tym wszystkim próbujemy realizować wielkie plany powtórkowe przed egzaminami.
Widzę te stosy kserówek, te arkusze z zadaniami, te same od lat. I widzę te puste oczy młodzieży, która przerobiła ten materiał już pięć razy i ma go serdecznie dosyć. Próba wciskania im po raz szósty tego samego w tej samej formie to nie jest dydaktyka. To jest biurokracja. To jest robienie czegoś, żeby w razie czego mieć papier do teczki, że „powtórka została zrealizowana”.
Szkoda na to czasu. I nerwów.
Nie chodzi o to, żeby odpuścić. Chodzi o to, żeby przestać udawać, że wiercenie tej samej dziury wiertarką, która się stępiła, nagle przyniesie efekt. Trzeba zmienić wiertło.
Ostatnio robię inaczej. Biorę ten sam, suchy jak pieprz, materiał powtórkowy – na przykład notatkę o przyczynach wybuchu I wojny światowej. To jest tekst, który oni już znają na pamięć i na jego widok dostają drgawek. Wklejam go do EduHero, ale zamiast generować kolejny test ABC, włączam moduł gier.
System w kilkanaście sekund mieli ten tekst i zamienia go w serię mikro-gier.
Na przykład w „Znajdź Intruza”. AI generuje cztery zdania: trzy to czyste fakty z mojej notatki, a jedno to zgrabnie wplecione, wiarygodnie brzmiące kłamstwo. Zadaniem ucznia jest je wytropić. Albo w „Rozsypankę Wyrazową”, gdzie muszą na czas ułożyć kluczowe zdanie z rozsypanych słów, omijając pułapki – dodatkowe słowa-zmyłki, które nie pasują.
To jest nadal praca z tym samym, wymaganym przez podstawę programową materiałem. Ale znika pasywność. Angażuje, bo zmusza do myślenia i analizy, a nie do mechanicznego odtwarzania. I nagle okazuje się, że ta sama znienawidzona notatka staje się paliwem do rywalizacji, a na twarzach pojawia się skupienie zamiast rezygnacji.
Nie twierdzę, że to magiczna różdżka. Ale to jest sensowne narzędzie, które pozwala w tym trudnym okresie zdjąć z nas i z uczniów trochę tego ciężaru. Zamiast lania wody, dajemy im coś, co szanuje ich inteligencję i zmęczenie. I tyle.
Zostawiam Wam to do przemyślenia. Sprawdźcie sobie, jak to działa w praktyce i sami oceńcie, czy to ułatwia życie.