Marzec w szkole. Jak przestałem marnować czas na kserowanie powtórek.
Bądźmy szczerzy, marzec i kwiecień to okres, kiedy doba nauczyciela kurczy się do jakichś dziesięciu godzin. Egzaminy za pasem, presja, żeby 'dowieźć' materiał, a do tego stosy powtórek do przygotowania, skserowania, rozdania i sprawdzenia. Ten cykl znamy wszyscy.
Przez lata sam w tym tkwiłem. Weekendy spędzone nad tworzeniem 'ostatecznej wersji' sprawdzianu. Potem modlitwa przy szkolnym ksero, żeby nie zacięło papieru. A na koniec wieczory z czerwonym długopisem, ślęcząc nad trzydziestoma niemal identycznymi błędami.
To jest administracja, nie edukacja. Lanie wody.
Szkoda na to czasu. Doszedłem do momentu, w którym zdałem sobie sprawę, że moja energia jest lepiej spożytkowana na rozmowę z uczniem, który czegoś nie rozumie, a nie na pilnowaniu maszyny drukującej. Chcę wiedzieć, gdzie są luki w wiedzy, a nie szukać po biurku zaginionej kartki z grupy B.
Więc zacząłem to robić inaczej. Zamiast projektować kolejną kartkówkę, robię zdjęcie kluczowego rozdziału w podręczniku. Tak, zwykłe zdjęcie telefonem.
Wrzucam je do EduHero. System w kilka sekund wyciąga z tego zdjęcia czysty tekst. I tu zaczyna się prawdziwa oszczędność czasu. Zaznaczam ten tekst i jednym kliknięciem generuję z niego całą interaktywną sesję powtórkową. Nie test ABC. Pełną ścieżkę.
System sam buduje logiczną drabinę. Zaczyna od prostych pytań typu Prawda/Fałsz, żeby uczeń w ogóle 'wszedł' w temat. Potem przechodzi do łączenia w pary, uzupełniania luk w zdaniach, a na końcu daje zadanie otwarte, gdzie trzeba sformułować własną odpowiedź. System robi za mnie całą brudną robotę, od przygotowania różnorodnych zadań po ich sprawdzenie. To nawet oceni pisemne odpowiedzi pod kątem sensu i logiki.
Wysyłam uczniom jeden link. Tyle. Każdy pracuje we własnym tempie, a ja w panelu widzę konkretne dane – kto miał problem z definicjami, a kto z zadaniem otwartym. Bez jednej kartki papieru. Bez stania przy ksero.
To nie jest żadna magiczna formuła. To po prostu narzędzie, które zdejmuje z nas te wszystkie mechaniczne, powtarzalne czynności, żebyśmy mogli zająć się tym, co najważniejsze. Rozmową i tłumaczeniem.
Nie musicie mi wierzyć na słowo. Sami wiecie najlepiej, ile czasu zjada logistyka powtórek.
Wejdźcie, przeklikajcie i sami oceńcie, czy to Wam ułatwia życie.