Powiadomienia

Koniec z 'korki-tourem'. Jak naprawdę pomóc dziecku przed egzaminami, zamiast tylko płacić.

Dariusz Sochacki
Dariusz Sochacki Twórca EduHero
Rola Rodzica w Ostatnim Kwartale przed Egzaminami: Jak Skutecznie Wspierać, a Nie Tylko Opłacać Korepetycje?

Koniec z 'korki-tourem'. Jak naprawdę pomóc dziecku przed egzaminami, zamiast tylko płacić.

Zaczyna się ten specyficzny kwartał. Nerwowe telefony, gorączkowe poszukiwania 'najlepszego' korepetytora, kalendarz dziecka zapchany do granic możliwości. Rodzice wpadają w spiralę przekonania, że jedynym ratunkiem jest zasypanie problemu pieniędzmi. Kolejna godzina z matematyki, dodatkowy polski, może jeszcze angielski. To nie jest wsparcie. To jest outsourcing odpowiedzialności.

Bądźmy szczerzy. Większość korepetycji, zwłaszcza tych branych na ostatnią chwilę, uczy jednego: jak być pasywnym odbiorcą wiedzy. Uczeń przychodzi, ktoś mu przez godzinę tłumaczy, on słucha, kiwa głową, odrabia zadane i wychodzi. A potem zapomina. Bo to nie jest jego proces. Nie buduje żadnej metody pracy własnej, żadnej samodzielności. Po prostu uczy się, że jak czegoś nie wie, to przyjdzie pani lub pan i mu wleje do głowy.

A potem przychodzi egzamin i nie ma ani pani, ani pana. Jest za to stres i pustka, bo zabrakło kluczowej kompetencji – umiejętności samodzielnego uczenia się. Płacenie za kolejne godziny to często tylko lanie wody i uspokajanie własnego sumienia. Szkoda na to czasu i nerwów.

Prawdziwa pomoc wygląda inaczej. Polega na wyposażeniu dziecka w narzędzia, które pozwolą mu samemu przejąć stery. Zamiast dawać mu rybę, trzeba dać mu wędkę. I tu technologia wreszcie może mieć sens, o ile nie jest kolejnym biurokratycznym absurdem.

W EduHero podszedłem do tego czysto narzędziowo. Wyobraźmy sobie, że uczeń czyta jakiś tekst, ogląda film na YouTube, cokolwiek. Trafia na pojęcie, którego nie rozumie. Zamiast czekać na korepetytora, jednym kliknięciem zaznacza słowo i system tworzy z niego interaktywną fiszkę, od razu z definicją i kontekstem z materiału źródłowego. Proste.

To dziecko decyduje, co jest dla niego trudne i buduje swoją własną, spersonalizowaną bazę wiedzy.

A potem włącza tryb nauki. I tu nie ma ściemy. System nie pozwoli mu bezmyślnie przeklikiwać. W trybie inteligentnej selekcji, fiszki, które już umie, znikają z puli. Maszyna zmusza go do pracy tylko z tym, co sprawia mu realny problem. Bez lania wody. To jest czysta efektywność i budowanie nawyku metodycznej pracy. To jest prawdziwa nauka odpowiedzialności za swój proces.

Rola rodzica przesuwa się wtedy z bycia sponsorem na bycie mentorem. Zamiast pytać 'czy odrobiłeś lekcje z korków?', można zapytać 'jak ci idzie budowanie bazy fiszek z biologii?'. To jest zupełnie inna rozmowa. Rozmowa o procesie i kompetencjach, a nie tylko o gaszeniu pożarów.

Nie chodzi o to, żeby teraz zrezygnować ze wszystkich dobrych nauczycieli. Chodzi o to, żeby główny ciężar nauki spoczywał tam, gdzie jego miejsce – na uczniu. A naszą rolą jest dać mu do tego najlepsze, najprostsze narzędzia, jakie istnieją. Reszta to już jego praca.

Zostawiam Wam tu link. Wejdźcie, przeklikajcie z dzieckiem i sami oceńcie, czy to Wam ułatwia życie.

Udostępnij artykuł:

Sprawdź to w praktyce

Spróbuj uczyć inaczej - myślę, że Ci się spodoba.
Załóż bezpłatne (!) konto i sprawdź, jak działa mój wynalazek ;).

Rozpocznij testy za darmo
Tę stronę odwiedzono 4 razy