Koniec roku w szkole. Jak przestałem marnować na to weekendy.
Zbliża się kwiecień, a z nim ten specyficzny moment w roku szkolnym, który przypomina gorączkowe nadrabianie zaległości przed metą. Wystawianie ocen, diagnozy, powtórki do egzaminów. Zaczyna się administracyjny absurd.
I wtedy rusza festiwal. Kserowanie, układanie grup A i B, które najczęściej różnią się tylko kolejnością pytań, bo na więcej nie ma siły. Bądźmy szczerzy, na rzetelne zróżnicowanie zadań dla uczniów zdolnych i tych, którym idzie trochę wolniej, w tym okresie po prostu nie ma czasu. Tworzymy więc jeden materiał dla wszystkich, licząc, że jakoś to będzie. Znowu powstaje papier do teczki.
W pewnym momencie powiedziałem sobie: dość. Marnuję wieczory na mechaniczną pracę, którą można zautomatyzować. Pracę, która nie ma nic wspólnego z prawdziwą relacją i mentorstwem. A co, gdyby można było po prostu rzucić hasło: 'powtórka z wojen napoleońskich, poziom rozszerzony, dwa zadania otwarte, pięć na dobieranie w pary' i dostać gotowca w minutę?
Dokładnie tak to zaprojektowałem w EduHero. W trybie tematycznym wpisujesz zagadnienie, suwakami wybierasz, ile chcesz jakich pytań – i masz gotową lekcję powtórkową. Bez szukania inspiracji, bez formatowania, bez walki z Wordem. System sam znajduje wiedzę i układa ją w sensowną, interaktywną całość.
Ale stworzenie materiału to dopiero połowa sukcesu.
Potem przychodzi najgorsze: sprawdzanie. Zwłaszcza tych otwartych odpowiedzi. Godziny ślęczenia i pisania w kółko tych samych komentarzy. To jest lanie wody, które zabija jakąkolwiek pasję do tego zawodu. Szkoda na to czasu.
Dlatego w odtwarzaczu lekcji w EduHero wbudowaliśmy mechanizm, który wstępnie analizuje pisemne odpowiedzi ucznia. Nie, AI nie zastąpi nauczyciela. Ale w czasie rzeczywistym sprawdzi logikę, gramatykę i da uczniowi natychmiastową informację zwrotną. Dzięki temu dostajemy już wstępnie 'oczyszczone' prace, a nasza rola sprowadza się do oceny meritum, a nie do poprawiania przecinków i literówek.
Nie twierdzę, że to rozwiąże wszystkie problemy systemu edukacji. Ale jeśli może uwolnić te kilka godzin w tygodniu, które normalnie spędzilibyśmy przy kserokopiarce albo nad stosem prac pisemnych, to chyba warto spróbować.