Koniec roku, stos papierów i zero czasu. Jak przestałem robić wszystko ręcznie.
Zbliża się czerwiec. Ten specyficzny czas w roku szkolnym, kiedy zegar przyspiesza, a lista rzeczy do zrobienia puchnie w tempie wykładniczym. Wystawianie ocen, rady pedagogiczne, tony dokumentacji, ostatnie sprawdziany i gorączkowe nadrabianie materiału. Bądźmy szczerzy, to nie jest moment na kreatywne uniesienia. To jest walka o przetrwanie.
Człowiek patrzy na tę machinę i widzi absurd. Wymaga się od nas indywidualnego podejścia do ucznia, a jednocześnie zasypuje papierologią, która zżera czas, jaki moglibyśmy na to poświęcić. Trzeba przygotować szybką powtórkę z fotosyntezy, bo część klasy nadal tego nie ogarnia. Co robisz? Przewalasz internet, szukasz sensownego wideo, potem ręcznie spisujesz z niego pytania, formatujesz w Wordzie, drukujesz. Stracona godzina. Godzina, której nie masz.
Szkoda na to czasu. To są czynności mechaniczne, powtarzalne. To jest praca, którą bez straty dla jakości procesu dydaktycznego może wykonać za nas maszyna.
Zamiast tracić wieczór, podchodzę do tego inaczej. Wchodzę na YouTube, znajduję dziesięciominutowy filmik, który dobrze tłumaczy temat. Wklejam link do EduHero. System sam pobiera transkrypcję. Mnie interesuje tylko fragment między trzecią a szóstą minutą, więc zaznaczam go wbudowanym trymerem. Potem jednym kliknięciem proszę AI o wygenerowanie na podstawie TYLKO tego fragmentu pięciu pytań Prawda/Fałsz i trzech zadań z lukami. Gotowe. Całość zajęła może trzy minuty. Uczniowie dostają interaktywną lekcję na powtórkę, a ja mam czas zająć się tymi, którzy naprawdę potrzebują mojej uwagi.
A co, jeśli jestem tak wypalony, że nawet nie mam siły szukać tego filmu? Wchodzę w tryb tematyczny. Wpisuję dwa słowa: „Fotosynteza, liceum”. System sam znajduje wiedzę i buduje od zera całą strukturę lekcji z ćwiczeniami. Oczywiście, że ją potem przeglądam, czasem coś poprawię. Ale mam gotowy, solidny szkielet w kilkadziesiąt sekund. To nie jest lanie wody, tylko odzyskiwanie zasobów.
To nie jest żadna magiczna różdżka. To po prostu narzędzie, które zdejmuje z nas te najbardziej niewdzięczne, powtarzalne zadania. Biurokrację i klepanie w klawiaturę zostawmy algorytmom. Nam zostaje to, co najważniejsze – praca z człowiekiem.
Nie będę nikogo przekonywał. Zostawiam Wam tu link. Wejdźcie, przeklikajcie i sami oceńcie, czy to Wam ułatwia życie.
Sprawdźcie sobie, jak to działa w praktyce.