Powiadomienia

Koniec roku i papierologia. Jak przestałem marnować czas na 'kreatywność'.

Dariusz Sochacki
Dariusz Sochacki Twórca EduHero
Odciążenie nauczyciela w końcówce roku szkolnego: Praktyczne narzędzia AI i cyfrowe do efektywnego zarządzania czasem i materiałem egzaminacyjnym.

Koniec roku i papierologia. Jak przestałem marnować czas na 'kreatywność'.

Bądźmy szczerzy. Końcówka roku szkolnego to nie jest festiwal kreatywności i pedagogicznych uniesień. To jest logistyka. To jest gaszenie pożarów, wystawianie ocen i próba wtłoczenia do głów kluczowych informacji przed egzaminami, które są tuż za rogiem.

I wtedy przychodzi dyrekcja, system, świat zewnętrzny i mówi: ale pamiętajcie o innowacyjnych metodach, o TIK, o angażowaniu uczniów. I człowiek patrzy na stos kartkówek do sprawdzenia, na listę tematów do powtórzenia i zastanawia się, kiedy ma znaleźć czas na tę całą kreatywność.

Przerabiałem to latami. Zarywanie wieczorów, żeby przygotować „fajną” prezentację, szukanie po internecie interaktywnych zadań, które okazywały się albo dziurawe, albo za proste, albo nie na temat. Lanie wody. Wszystko po to, żeby mieć poczucie, że robi się coś więcej niż dyktowanie notatek.

Szkoda na to czasu.

W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że problemem nie jest brak chęci, tylko brak narzędzi, które szanują mój czas. Potrzebowałem czegoś, co zdejmie ze mnie tę najgłupszą, najbardziej powtarzalną robotę – przepisywanie, formatowanie, układanie pytań. Chciałem zająć się esencją, a nie formą.

Dlatego teraz mój proces tworzenia materiałów powtórkowych wygląda zupełnie inaczej.

Potrzebuję zrobić szybką powtórkę z fotosyntezy? Wpisuję w EduHero dwa słowa: „fotosynteza, liceum” i po minucie mam gotową, interaktywną lekcję z pięcioma typami zadań. Chcę oprzeć materiał na konkretnym fragmencie z podręcznika? Robię mu zdjęcie telefonem, wrzucam plik i system sam wyciąga tekst, a potem buduje na jego podstawie ćwiczenia. Bez przepisywania czegokolwiek. Czysta mechanika.

To nie jest żadna rewolucja. To jest po prostu pragmatyzm. To jest odzyskiwanie godzin, które mogę przeznaczyć na rozmowę z uczniem, który czegoś nie rozumie, a nie na walkę z edytorem tekstu. To jest automatyzacja nudnej części pracy, żeby mieć siłę na tę ważną.

Nikt nam nie zwróci straconych weekendów. Ale możemy przestać tracić kolejne.

Nie będę nikogo przekonywał, że to jedyne słuszne rozwiązanie. To byłoby absurdalne. Zostawiam Wam tylko możliwość sprawdzenia, czy takie podejście działa również dla Was. Wejdźcie, przeklikajcie i sami oceńcie, czy to Wam ułatwia życie. Tyle.

Udostępnij artykuł:

Sprawdź to w praktyce

Spróbuj uczyć inaczej - myślę, że Ci się spodoba.
Załóż bezpłatne (!) konto i sprawdź, jak działa mój wynalazek ;).

Rozpocznij testy za darmo