Jak AI zabiło wypracowanie. I co teraz zadaję uczniom.
Bądźmy szczerzy. Uczeń dostaje do napisania wypracowanie o epoce romantyzmu. Wraca do domu, wpisuje temat w Chata i w 30 sekund ma gotowy tekst. Poprawia dwa przecinki, żeby nie było wstydu, drukuje i przynosi. My udajemy, że tego nie widzimy. On udaje, że pisał to cały weekend.
Fikcja. Teatr absurdu, na który szkoda naszego czasu.
Zadanie, które kiedyś miało uczyć syntezy informacji i argumentacji, stało się testem na umiejętność obsługi generatora. Czysta strata czasu dla obu stron. Papier do teczki, który niczego nie dowodzi i nikogo nie rozwija. Można się z tym oczywiście szarpać, instalować antyplagiaty, prowadzić dochodzenia. Tylko po co?
To droga donikąd. Zamiast walczyć, trzeba zmienić zasady gry.
Przestałem prosić o gotowe produkty. Zamiast tego zacząłem testować proces myślenia. Daję uczniom tekst źródłowy — artykuł, fragment podręcznika, cokolwiek. Wrzucam go do EduHero, a system sam tworzy z tego na przykład grę „Znajdź Intruza”. Z czterech zdań wygenerowanych na bazie materiału, trzy są prawdziwe, a jedno to subtelne kłamstwo, które AI specjalnie spreparowało.
Nagle nie da się tego zrobić na skróty.
Trzeba przeczytać. Zrozumieć. Przeanalizować. Porównać z oryginałem. AI staje się nie ściągą, ale narzędziem do stworzenia intelektualnego wyzwania. Zamiast marnować czas na sprawdzanie plagiatów, dostaję w panelu twarde dane, kto faktycznie zrozumiał materiał, a kto tylko przeklikał.
To odwraca całą logikę. Nie walczymy z technologią, tylko używamy jej do tworzenia zadań, których ta sama technologia za ucznia nie rozwiąże. Proste i skuteczne. Koniec z laniem wody i udawaniem, że papierowe wypracowania w 2024 roku mają jeszcze jakikolwiek sens.
To tyle. Jak chcecie zobaczyć, jak to działa w praktyce, to nie będę Was przekonywał. Zostawiam Wam tu dostęp do platformy, sami oceńcie, czy to ma sens.